Edukacja domowa chłopców

dnia

boys3Ostatnimi czasy w naszej szkole zaszła pewna subtelna zmiana. Subtelne niczym trzęsienie ziemi. Chłopcy przestali grzecznie siedzieć przy biurkach, a zeszyty ćwiczeń ich nuuudzą. Niby wiedziałam, że chłopcy i dziewczynki uczą się inaczej. W zasadzie zdawałam sobie również sprawę z tego, że kiedyś w przyszłości nadejdzie czas porzucenia przez nich biurek, jednak nie sądziłam że to nastąpi JUŻ…
Tak na marginesie: Pan Bóg wiedział i ‚przypadkiem’ spotykałam różne publikacje dotyczące różnic w uczeniu się dziewcząt i chłopców np. artykuł w Niedzieli
W przypadku edukacji dziewcząt jest łatwiej. Przede wszystkim dlatego, że sama kiedyś byłam dziewczynką 😉
Jednak mały chłopiec, młody mężczyzna to zupełnie inny świat. Już nosząc pod sercem chłopca, ma się wrażenie pewnej niezwykłości tej sytuacji. Będąc kobietą, ma się pod sercem osobę o odmiennej płci.

boys1Piszę zatem sobie ku pamięci, co mama chłopców ED powinna:

1. Modlić się – za synów, o mądrość jak ich najlepiej uczyć i wychowywać. Edukacja domowa obfituje w wyzwania, przed którym stajemy, jak ja w ciągu ostatnich kilku dni, i zastanawiamy się co dalej. Modlić się również o akceptację synów takimi, jakimi Bóg ich stworzył, niekoniecznie podążając za każdą ideą jaką współczesny świat proponuje w tej kwestii.
2. Mieć cierpliwość – w przypadku żwawych, żądnych wrażeń chłopaków, którzy za żadne skarby nie będą siedzieć przy biurkach jak ich siostry i w skupieniu pochylać się nad zadaniami, bo przecież nie są dziewczynami, przyda się w ilościach HURTOWYCH i to najchętniej NATYCHMIAST.
Czy to oznacza, że chłopcy nie potrafią się zatrzymać? Bynajmniej. Potrafią pracować w skupieniu i to takim, że ma się wrażenie, że nie słyszą co się do nich mówi. Jeśli tylko coś ichZAINTERESUJE, jeśli mają jakiś PROBLEM do rozwiązania, jakieś WYZWANIE najlepiej praktyczne, są całkowicie pochłonięci PRACĄ.
Może po prostu najlepiej dać im się wybiegać przed ‚szkołą’?
3. ZAINTERESOWANIA + PROBLEM + WYZWANIE + PRACA = PRZYGODA Ile razy można powtarzać, żeby młodzieniec nie robił dziur w ziemi, zostawił w spokoju dżdżownice, pająki, żuki i inne obrzydliwe robale? Zamiast tego może łatwiej będzie zaakceptować naturalną potrzebę obcowania z przyrodą i towarzyszyć im w poznawaniu dzieł Bożych?
4. Rozwijanie zainteresowań synów. Zainteresowania, pasje pojawiają się falami. Raz są to maszyny proste, potem ryby, bryły, samoloty etc… Wystarczy zapewnić chłopakom paliwo dla ich pasji np. książkę, film, narzędzia, inne pomoce.
5. Można z pasją opowiadać przez 80 minut o historii, przyrodzie, matematyce tylko że po ok. 15 minutach chłopcy odpadają. Wychodząc na przeciw ich potrzebom ruchu, doświadczania, tworzenia … skróć lekcje. Wydawać proste polecenia. Korzystać z audiobooków. Niech nauka będzie dla Was przyjemnością i…. przygodą.
Coś co chłopcy [i dziewczynki] lubią LEGO i masa plastyczna.
boys26. I cóż takiego się stanie jeśli trochę się przy tym wszystkim POBRUDZĄ? Znam mamę idealną, która dorosłemu synowi układała w szufladzie skarpetki kolorami. Po co? W sumie nie wiem. Ciekawe czemu nie była szczęśliwa i nie czuła się spełniona. Jej synowi nikt dzisiaj skarpet w szafie nie układa. Wszelka przesada od złego pochodzi.
7. Narzędzia – jeśli młody człowiek nie nauczy się z nich korzystać w sposób bezpieczny, jak ma się nauczyć odpowiedzialności i bezpiecznego ich używania. Niech chłopcy przyglądają się pracy hydraulików, budowlańców, stolarzy, księży a przede wszystkim swoich ojców. Niech uczą się jak być mężczyzną. Niech próbują swoich sił pod ich kierunkiem. Matka mimo swojej ogromnej miłości i poświęcenia dla syna, nie jest w stanie pokazać mu, nauczyć go jak być mężczyzną z tej prostej przyczyny, że nigdy nie była chłopcem.

Chyba tyle krótkiej i szybkiej refleksji 😉

2 Komentarze Dodaj własny

  1. magda(c) pisze:

    O! Ja mam nieco doświadczenia w uczeniu chłopców 🙂 U nas sprawdza się zaczynanie nauki od gimnastyki w czasie której zawsze wprowadzam jakiś element siłowania/przepychania oraz konkurs/wyścig. Wiadomo – dla chłopców najważniejsze jest, kto wygrał 🙂 Kończymy jakimś wyciszającym masażykiem, żeby można było przejść do stołu i zagłębić się w książkach. Ale po zajęciach, znowu muszą biegać, skakać itd. Przy nauce na pamięć (np. wierszy) Dominik zazwyczaj skacze/podskakuje/przeskakuje/biega/podryguje/kładzie się/ czołga/ wstaje etc. a wszystko recytując. Nie ma mowy o siedzeniu bez ruchu po turecku. Dzielenia wyrazów na sylaby uczył się wyskakując sylab. Najdziwniejsze jest to, że jak klaskał to nie mógł sobie z tym poradzić a skakanie mu w jakiś cudowny sposób pomogło.
    Polecam wykład „Teaching Boys and Other Kids Who Would Rather Be Playing in Forts”, którego można posłuchać tutaj: http://www.circeinstitute.org/audio
    Zresztą wszystkie tamtejsze wykłady są niesłychanie dające do myślenia i inspirujące równocześnie.
    pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. linum4 pisze:

      Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz i za link. Zabieram się za słuchanie 🙂

Zanim napiszesz, pomyśl

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s