Geometryczny chaos

dnia
Tata w delegacji. Dzień zaczął sie dobrze, ale skończył się gorzej, o czym później. Po sprawnej toalecie porannej i szybkim ubieraniu, Dzieciaczki ruszyły do kuchni by szykować śniadanie. Wymyślili sałatkę z żółtego sera oraz pastę jajeczną. Trochę im pomogłam z gotowaniem i krojeniem twardych rzeczy, ale z resztą poradzili sobie znakomicie. Po śniadaniu Jadziulka i Jańcio załadowali naczynia do zmywarki, a Basia zajmowała się Beniem, żeby bardziej nie bałaganił. Nawet czytała mu Kamyczka. Dość krótko, ale jednak. Z dużym opóźnieniem zabraliśmy się za naukę. Młodsze Dzieci chciały rysować szlaczki, a Basia zajęła się figurami geometrycznymi. Zrobiła zadania w ćwiczeniach, a później układała z figur geometrycznych różne wzory. Gdy tylko Janek i Jadzia skończyli swoje zadania z ogromną radością dołączyli do Basi. Powstały kurki, miasto oraz pociąg. A potem przyszedł Benio i wszystko się zmieniło w jeden, wielki, geometryczny chaos.
Gdy Dziatwa uporała się ze sprzątaniem odwiedził nas jak co dzień Dziadek. Zabrał Dzieciaki na spacer.W tym czasie miałam chwilę na przygotowanie obiadu. Miałam nadzieję, że Dziatwa zje ze smakiem, niestety wcześniej najedli się słodyczy i obiad nie został zjedzony. Prawdę mówiąc zrobiło mi się przykro, ponieważ spędziłam jakiś czas na przygotowanie posiłku, a czas ten mogłam spokojnie przeznaczyć na coś innego, gdybym wiedziała, że Młodzież obiadu jeść nie będzie. Mimo wszystko Dzieciaki wyciągnęły wnioski z dzisiejszego zdarzenia i mam nadzieję, że w przyszłości nie będą wykorzystywać Dziadka ani namawiać go do złego. Po obiedzie  przyszła paczka i wszyscy poza Beniem, który spędził popołudnie u Dziadka na kolanach słuchając bajki, zajęli się zawartością przesyłki. W ramach ćwiczeń manualnych dostali drewniane korale do nawlekania i pojawił się problem, czy chłopaki mogą bawić się koralami. Stanęło na tym, że mogą. Kolejną rzeczą była książka „Błękitny ptak i inne baśnie” Marie-Catherine d’Aulnoy. Na książki już jednak Dziatwa ma alergię, bo stwierdzili tylko „O nie, znowu książka…” Hmm… Daje mi to do myślenia. Tym bardziej, iż okazało się, że Autorka miała dość burzliwe życie. Ciekawe czy sposób życia Autora przekłada się na jego dzieło? Jak myślicie? Ostatnią rzeczą z paczki jest Dreidel. Tradycyjnie dzieci grają w Dreidel podczas żydowskiego święta Chanuka. Jest to gra hazardowa, a stawką są słodycze lub czekolada. Święto Świateł przypada w tym roku 2 grudnia. Pewnie będe pisać coś więcej w okolicach grudnia. To tak w ramach poznawania innych kultur.
Wieczoram wszyscy zjedli lekką kolację. Tu nastąpiło w tak zwanym między czasie owo wydarzenie, które sprawiło, iż końcówke dnia uważam za mniej dobrą, a mianowicie ktoś stłukł litrowy słoik pełen suszonych grzybów…
Ponieważ nie mam jeszcze wystarczająco dużo sił na wkładanie oraz wyjmowanie z wanny Przykorszczątek, dziś tylko umyli ząbki. Po  przebraniu sie w pidżamki i zrobieniu porządków, odmówiliśmy dziesiątek różańca i zmęczona Dziatwa poszła spać. I ja także udaję się na spoczynek. Dobranoc wszystkim Czytelnikom.

Zanim napiszesz, pomyśl

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s